Prokurator Prokuratury Generalnej w stanie spoczynku o projekcie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym KOD!

Drogie KODerki, drodzy KODerzy,

Poniżej możecie państwo przeczytać opinię dotyczącą projektu ustawy o Trybunale – projektu inicjatywy ustawodawczej KOD! Nasza dziennikarka rozmawiała z Wojciechem Sadrakułą, który jest prokuratorem w stanie spoczynku, wcześniej pełniącym swoje funkcje w Prokuraturze Generalnej. Prokurator Sadrakuła został – jako pierwszy prokurator Prokuratury Generalnej w historii – uwzględniony w rankingu najlepszych prawników portalu Prawnik.pl. Ocena Prokuratora Sadrakuły jest bardzo ważna. Jako wieloletni reprezentant PG w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym może ocenić praktyczny aspekt rozwiązań, które proponuje Komitet Obrony Demokracji!

Zapraszamy do zapoznania się z  całym, bardzo interesującym wywiadem z Wojciechem Sadrakułą.

 


 

[…] Przejdźmy teraz do projektu ustawy zaproponowanej przez KOD.

Sędziowie Trybunału są teraz powoływani w sposób polityczny. I tu, w projekcie ustawy zaproponowanej przez KOD znajdujemy pewne odpolitycznienie. To jest duża wartość tego projektu. Ale tu dygresja. Powiem o sędziach Trybunału, którzy już tymi sędziami nie są, bo są w stanie spoczynku. Sędzią Trybunału, którego uważam za jednego z najwybitniejszych, był powołany przez Sejm za czasów, kiedy większość parlamentarną miało PiS, sędzia Wojciech Hermeliński, obecnie przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej. Myślę, że to środowisko, które go wybrało – zapłakało. Sędzia Hermeliński bardzo poważnie traktował wymóg niezawisłości i niezależności. Zarówno wtedy, kiedy inni sędziowie podzielili jego poglądy prawne jak i wtedy, kiedy nie podzielili. Wtedy zgłaszał zdanie odrębne, a wszystko było prawnie uzasadnione. Podobnie było z panią sędzią Teresą Liszcz. Ona w hierarchii dóbr konstytucyjnych, to znaczy dóbr chronionych nie potrafiła zrozumieć, że czyjaś wola polityczna o czymś ma zadecydować. Nie, bo nie. Jak coś jest niezgodne z Konstytucją, to jest niezgodne z Konstytucją. Jeżeli ktoś, kto zostaje sędzią konstytucyjnym jest kimś zanim zostanie tym sędzią, to kto by go nie wybrał – on będzie zawsze niezawisły, zawsze bezstronny, zawsze się będzie kierował swoją najlepszą wiedzą, swoimi kompetencjami i swoimi poglądami. Swoim doświadczeniem życiowym.

Jednak wybrać ktoś musi tych sędziów.

Z mojego punku widzenia najważniejszym elementem tego projektu KOD-u są elementy związane z wyborem sędziów. Jest to nawiązanie do pewnych postulatów, które się pojawiały wcześniej. Jeszcze przed uchwaleniem ustawy z czerwca. Projekt tej ustawy zawierał te elementy. I to mi się bardzo podobało, ale niestety to co uchwalił Sejm – podobało mi się troszkę mniej. W Konstytucji napisano, że Sejm ma wybierać sędziów. I kropka. Wiadomo. Iluś posłów może zgłosić kandydatów na kandydatów, prezydium Sejmu też może ich zgłosić . Ale to nie o to chodzi. Każdy Sejm jest super polityczny, bo ma jakąś większość. I to nie jest tak. Kandydatów, na kandydatów bycia sędzią Trybunału – powinien zgłaszać ktoś, kto się na tym zna, bo niestety nie wszyscy posłowie posiadają taką wiedzę, by wybierać kompetentne osoby. Od razu widać, że powinien to zrobić Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i Krajowa Rada Sądownictwa. Można by jeszcze do grona wybierających dołączyć uczelnie, ale one mają różny poziom nauczania i jest ich zbyt wiele.

W projekcie znalazł się też Pan Prezydent.

Z tego powodu, że w tym projekcie coś się Panu Prezydentowi odbiera. Coś za coś. W różnych krajach jest różnie. W jednych Prezydenci mają coś do powiedzenia w tym przedmiocie, w innych nie. W projekcie, to nie Prezydent zaprzysięga wybranego sędziego Trybunału tak jak to było dotąd, ale Marszałek Sejmu i to na tym samym posiedzeniu, na którym sędzia został wybrany. Jest to bardzo transparentny wybór sędziów. Poza Prezydentem, wyboru dokonują podmioty fachowe, które przedstawiają kompetentnych kandydatów na sędziów. I te kandydatury same się bronią. Bezpośrednio z tym związana jest większość sejmowa wybierająca sędziów. W projekcie jest to 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. To z konstytucją jest zgodne. Trybunałowi nie można narzucać żadnej większości, ale Sejmowi można. W związku z tym, Sejm powinien wybierać taką większością, żeby się musieli dogadywać. Jest jednak w projekcie zabezpieczenie, gdyby posłowie nie mogli się porozumieć. Bo gdyby nie to zabezpieczenie, mogłoby dojść do sytuacji, w której sędziów w Trybunale w ogóle by nie było. Zabezpieczenie to wyraźnie nawiązuje do Konstytucji i do kadencyjności, analogicznie do kadencyjności Sejmu i Senatu. Kadencja rozpoczyna się w dniu pierwszego posiedzenia, a kończy się w przeddzień tego pierwszego posiedzenia. Sędzia Trybunału, według Konstytucji, rozpoczyna kadencję wtedy, kiedy wybierze go Sejm i do momentu, kiedy ten nowy sędzia nie zostanie wybrany, to ten poprzedni wykonuje swoje obowiązki. Jeszcze raz powtórzę, że jest to analogia do kadencyjności Sejmu i Senatu. Te normy, moim zdaniem, w tym projekcie są najważniejsze. To jest bardzo sensowne rozwiązanie. To ma znaczenie ustrojowe i to ma znaczenie w zakresie Konstytucji.

A pozostałe regulacje?

To są sprawy techniczne, z których ważna jest ta utrzymująca pełny skład w liczbie 15 sędziów (przy kworum 9 sędziów) i wymieniające skład pięcioosobowy przy większości spraw, oraz skład trzyosobowy. Do tej pory Trybunał działał sprawnie, wbrew niektórym opiniom i takie właśnie działanie Trybunału gwarantuje projekt ustawy KOD. Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym nie jest tożsame z postępowaniem przed sądami powszechnymi. Zanim dojdzie do rozprawy to wszyscy mają obowiązek przedstawić swoje stanowiska na piśmie. Postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym jest przede wszystkim postępowaniem pisemnym, a ukoronowaniem postępowania jest posiedzenie sędziów Trybunału, jednak większość wyroków może zapadać bez konieczności zwoływania posiedzenia. To jeszcze bardziej przyśpiesza wydawanie orzeczeń i o tym też w projekcie KOD-u jest mowa.

Wyobraźmy sobie teraz, że zebraliśmy 100 tysięcy podpisów…

Ja jestem zdania, że należy zebrać dużo więcej podpisów, bo to świadczy o tym, jakie jest zaangażowanie społeczeństwa w tym zakresie. Świadczy o tym, jaka jest wola społeczna.

Projekt ustawy jest procedowany i okazuje się, że posłowie zaczynają go przerabiać w sposób, który odbiega od pierwotnej wersji. Czy projektodawca nie zgadzając się na zmiany może projekt wycofać?

Tak. Ale tylko do drugiego czytania. Później już wpływu nie ma i wycofać nie może.


(Pełna treść wywiadu)